2012/01/30

Wojciech Cejrowski "Rio Anaconda. Gringo i ostatni szaman plemienia Carapana"



Rio Anaconda czekała na mnie już od jakiegoś czasu. Przywiozłam ją z Targów Książki w Krakowie klika lat temu z autografem autora wewnątrz i postawiłam na półce. Zanim zaczęłam czytać, objeździła moich znajomych, jak na książkę podróżniczą przystało.
Cejrowski opowiada o świecie, który znika, umiera. Być może w jego książkach zamknięte zostały historie ostatnich przedstawicieli indiańskich plemion. Autor ma świadomość, że nikt po nim nie będzie świadkiem polowań, zabiegów kulinarnych, tajemniczych obrzędów. Dlatego właśnie zdecydował się o nich opowiedzieć. Dzięki temu próbuje ocalić od zapomnienia historię Indian. Cejrowski staje się więc duchowym spadkobiercą plemienia Carapana. Jego ostatnim kronikarzem.
Cejrowski jest podróżnikiem nietypowym. To nie on wysuwa się na pierwszy plan Opowieści. Najważniejsze jest to, co widział, czego doświadczył. Staje się oczami czytelników. Dzięki niemu odbywamy podróż w niedostępne zakamarki dżungli. I słuchamy... Bo Cejrowski właściwie nie pisze. On snuje Opowieść. Niezwykłą, z pogranicza jawy i snu, realną i magiczną jednocześnie. Słuchamy więc jak zaczarowani. Bo też chcemy zobaczyć, poczuć, poznać, zrozumieć, doświadczyć. A po wysłuchaniu jednej Opowieści, niecierpliwiąc się czekamy na kolejną.

4 komentarze:

versatile pisze...

Uwielbiam Cejrowskiego, jego charakter i sposób przedstawiania innych kultur. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać, żadnej jego książki, ale z pewnością wkrótce to zrobię :)

Zapraszam Cię również na mojego nowo powstałego bloga z recenzjami książek.
public-reading.blogspot.com

zaczytana pisze...

Cejrowskiego polecam. Może na początek "Gringo wśród dzikich plemion"?
Oczywiście, chętnie odwiedzę Twojego bloga.
Pozdrawiam ciepło :))

mw pisze...

Ja się zakochałam w tej książce i strasznie mu zazdrościłam, że poznał człowieka, który pokazuje, że można porozumieć się z innymi ludźmi nawet nie znając ich języka. Sama bym chiała poznać ten uniwerslany kod, o ile życie byłoby łatwiejsze :). Wspaniale przedstawił nam obyczaje Indian i aż smutno się robi, że ich świat umiera.

zaczytana pisze...

To porozumienie bez barier rzeczywiście niesamowite. Myślę, że wszyscy ludzie mieli kiedyś taką zdolność, ale cały ten zgiełk wokół nas ją stłumił. Wielka szkoda. Chciałabym doświadczyć kiedyś tej magii.